KriokomoraKriokomora i wejście do niej nie jest najprzyjemniejsze, ale tylko przez chwilę. Przecież, co może być przyjemnego w wejściu do pomieszczenia, w którym temperatura oscyluje w granicach stu kilkudziesięciu stopni? Wydaje się, że w takiej temperaturze nie wytrzymamy nawet kilku sekund. Jednak nasz organizm poradzi sobie nawet z kilkuminutowym przebywaniem w takiej komorze. Na czym polega ten fenomen kriokomory. Otóż, gdy do niej wejdziemy i odczujemy chłód to nasz organizm za wszelką cenę będzie się starał utrzymać temperaturę 36,6. W pierwszych sekundach mięśnie się kurczą a krew odpływa ze skóry do innych organów położonych głębiej.

Stan taki trwa chwilę, potem zaczyna się ogrzewanie ciała. Żyły i tętnice rozszerzają się i krew jest przez niepompowana nawet cztery razy szybciej niż normalnie. W rezultacie tego w dość krótkim czasie do każdej komórki naszego ciała dociera więcej substancji odżywczych, tlenu i substancji przeciwzapalnych. W takim stanie nasze ciało pracuje jeszcze przez spory czas po opuszczeniu kriokomory. Dzięki temu rozluźniają się mięśnie, ból, ustaje a zakres ruchu w stawach ulega zwiększeniu. Tym samym szybciej ustępować wszelkie procesy zapalne, jakie się toczą w naszym organizmie. Na zwiększonych obrotach pracuje też nasz układ odpornościowy i przemiana materii. Wytwarza się też więcej substancji pobudzających nas i poprawiających nastrój. Dlatego niektórzy mają uczucie po wyjściu z kriokomory jak by mogli przenosić góry. W takiej sytuacji można często wykonać ćwiczenia, z którymi nie dajemy sobie na codzienny rady. Sama wizyta w kriokomorze wymaga od nas specjalnego ubioru. Panowie muszą wejść w krótkich spodenkach a panie w stroju kąpielowym. Do tego trzeba mieć bawełniane skarpety sięgające aż do kolan, chodaki, rękawiczki opaskę lub czapkę. Trzeba tez założyć maseczkę na twarz. Ubiór taki nie jest wymysłem, robi się to po to by ochronić najwrażliwsze na zimno części naszego ciała. Gdy już tak się ubierzemy to możemy wejść do komory przejściowej gdzie jest minus sześćdziesiąt stopni. Jesteśmy tam kilkadziesiąt sekund i dopiero potem wchodzimy do właściwej, dużo chłodniejszej komory. Pacjenci najczęściej chodzą w kółko, terapeuta cały czas ma ich na oku i utrzymuje z nimi kontakt głosowy. Pierwsza sesja trwa najczęściej minutę, potem zabieg jest wydłużany stopniowo by osiągnąć czas trzech minut w ostatniej sesji. Po wyjściu z komory przeprowadza się pół godzinną gimnastykę.